Zanim wejdziemy do środka, musimy najpierw zdjąć buty, pasek i poodpinać od siebie wszystkie metalowe ozdoby. O dziwo, nie chodzi o zakład penitencjarny, ale o kontrole na lotniskach, które przypominają oblężone twierdze. Przeciwko przedłużającym czas lotniskowej odprawy procedurom zaczynają się buntować linie lotnicze.
W 2001 roku zamachowcy z Al-Kaidy udowodnili, ze wypełniony setką pasażerów boeing może spełniać dokładnie tę samą rolę, co bombowiec strategiczny. Od tego czasu trwa „wyścig zbrojeń” pomiędzy ochroną lotnisk i terrorystami usiłującymi wedrzeć się na pierwsze strony gazet.
Ostatnie zaostrzenie przepisów nastapiło w ubiegłym roku, gdy 23-letni Nigeryjczyk usiłował zdetonowac na pokładzie lecącego do Detroit samolotu linii Northwest Airlines ukryty w majtkach ładunek wybuchowy. Właśnie po tym przypadku na lotniskach obsługujących trasy transatlantyckie przez bramkę musimy przechodzić na bosaka. Europejskie lotniska dwoją się i troją, żeby przyspieszyć odprawę.
Temu mają m.in. służyć instalowane coraz częściej skanery ciała. Jednak kolejki do odprawy, zamiast się skracać, stają się coraz dłuższe. Obecnie, żeby zdążyć na samolot, na lotnisku trzeba się pojawić przynajmniej półtorej godziny wcześniej, co sprawia, że w wielu przypadkach kontrola zajmuje więcej czasu niż sam lot.
To wina jankesów?
Nie można się dziwić, że taką sytuacją coraz bardziej zniecierpliwione są linie lotnicze. Na krótszych trasach coraz bardziej odczuwają bowiem konkurencję szybkich kolei. Podróż z Paryża do Londynu zajmuje niewiele ponad dwie godziny. Przy okazji omija nas kłopotliwa odprawa i konieczność dojazdu do centrum z położonego na obrzeżach miasta lotniska. Ostatnio głos w sprawie stosowanych na lotniskach procedur zajał prezes British Airways Martin Broughton. Restrykcyjne kontrole na europejskich lotniskach są głównie wynikiem amerykańskich nacisków i Broughton nie ukrywa, że taka sytuacja mu całkowicie nie odpowiada.
– Nie trzeba płaszczyć się przed Amerykanami za każdym razem, kiedy chcą, żebyśmy coś zrobili – powiedział podczas konferencji Stowarzyszenia Operatorów Lotnisk. Jego zdaniem nadszedł najwyzszy czas, żeby pozbyć się „całkowicie zbędnych procedur”, takich jak konieczność wyjmowania z bagażu podręcznego laptopa czy wyrywkowej kontroli obuwia.
– Amerykanie sami nie robią wielu rzeczy, których wymagają od nas – uważa prezes BA, nawiązując w ten sposób do faktu, że wymagania wobec przewoźników operujacych na trasach krajowych w USA są o wiele mniej restrykcyjne niz te, które dotyczą latajacych do Stanów linii zagranicznych. –
Nie możemy się na to godzić. Powinniśmy stosować procedury, które sami uważamy za konieczne i które Amerykanie uważają za konieczne do zastosowania na własnym podwórku. Broughtona poparł dyrektor generalny zarządzajacego największymi brytyjskimi lotniskami British Airports Authority Colin Matthews.
– Ostatnio nagromadziło się bardzo dużo różnych regulacji i wydaje mi się, że najlepiej byłoby, gdybyśmy usiedli nad czystą kartką papieru i opracowali wszystko od nowa – powiedział w rozmowie z „Financial Times”.
Jakub Ryszko
Co siedzi w butach pasażera?
Piątek, 11 marca 2011 14:58Zanim wejdziemy do środka, musimy najpierw zdjąć buty, pasek i poodpinać od siebie wszystkie metalowe ozdoby. O dziwo, nie chodzi o zakład penitencjarny, ale o kontrole na lotniskach, które przypominają oblężone twierdze. Przeciwko przedłużającym czas lotniskowej odprawy procedurom zaczynają się buntować linie lotnicze.
W 2001 roku zamachowcy z Al-Kaidy udowodnili, ze wypełniony setką pasażerów boeing może spełniać dokładnie tę samą rolę, co bombowiec strategiczny. Od tego czasu trwa „wyścig zbrojeń” pomiędzy ochroną lotnisk i terrorystami usiłującymi wedrzeć się na pierwsze strony gazet.
Ostatnie zaostrzenie przepisów nastapiło w ubiegłym roku, gdy 23-letni Nigeryjczyk usiłował zdetonowac na pokładzie lecącego do Detroit samolotu linii Northwest Airlines ukryty w majtkach ładunek wybuchowy. Właśnie po tym przypadku na lotniskach obsługujących trasy transatlantyckie przez bramkę musimy przechodzić na bosaka. Europejskie lotniska dwoją się i troją, żeby przyspieszyć odprawę.
Temu mają m.in. służyć instalowane coraz częściej skanery ciała. Jednak kolejki do odprawy, zamiast się skracać, stają się coraz dłuższe. Obecnie, żeby zdążyć na samolot, na lotnisku trzeba się pojawić przynajmniej półtorej godziny wcześniej, co sprawia, że w wielu przypadkach kontrola zajmuje więcej czasu niż sam lot.
To wina jankesów?
Nie można się dziwić, że taką sytuacją coraz bardziej zniecierpliwione są linie lotnicze. Na krótszych trasach coraz bardziej odczuwają bowiem konkurencję szybkich kolei. Podróż z Paryża do Londynu zajmuje niewiele ponad dwie godziny. Przy okazji omija nas kłopotliwa odprawa i konieczność dojazdu do centrum z położonego na obrzeżach miasta lotniska. Ostatnio głos w sprawie stosowanych na lotniskach procedur zajał prezes British Airways Martin Broughton. Restrykcyjne kontrole na europejskich lotniskach są głównie wynikiem amerykańskich nacisków i Broughton nie ukrywa, że taka sytuacja mu całkowicie nie odpowiada.
– Nie trzeba płaszczyć się przed Amerykanami za każdym razem, kiedy chcą, żebyśmy coś zrobili – powiedział podczas konferencji Stowarzyszenia Operatorów Lotnisk. Jego zdaniem nadszedł najwyzszy czas, żeby pozbyć się „całkowicie zbędnych procedur”, takich jak konieczność wyjmowania z bagażu podręcznego laptopa czy wyrywkowej kontroli obuwia.
– Amerykanie sami nie robią wielu rzeczy, których wymagają od nas – uważa prezes BA, nawiązując w ten sposób do faktu, że wymagania wobec przewoźników operujacych na trasach krajowych w USA są o wiele mniej restrykcyjne niz te, które dotyczą latajacych do Stanów linii zagranicznych. –
Nie możemy się na to godzić. Powinniśmy stosować procedury, które sami uważamy za konieczne i które Amerykanie uważają za konieczne do zastosowania na własnym podwórku. Broughtona poparł dyrektor generalny zarządzajacego największymi brytyjskimi lotniskami British Airports Authority Colin Matthews.
– Ostatnio nagromadziło się bardzo dużo różnych regulacji i wydaje mi się, że najlepiej byłoby, gdybyśmy usiedli nad czystą kartką papieru i opracowali wszystko od nowa – powiedział w rozmowie z „Financial Times”.
Jakub RyszkoWasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.