Czwartek, 17 maja 2012 | Imieniny: Brunony, Sławomira i Wery
Pieniądze A A A

Brytyjczycy w spirali zadłużenia

Czwartek, 05 stycznia 2012 13:56

Kryzys, który potrząsnął Europą w ubiegłych latach, poskromił trochę apetyt konsumentów.

Wrzawa na high streets zamilkła na początku stycznia, z burzliwego tłumu żądnych nowości klientów zaledwie połowa odwiedzi sklepy z zapałem wydania comiesięcznej kwoty na nowe rzeczy. Klienci nagle stali się skromniejsi, mniej szastając gotówką i kartami kredytowymi.

Wszystko wskazuje jednak na to, że ta skromność nie potrwa długo. W ubiegłym roku po dwóch pierwszych miesiącach konsumenckiego kaca nagle wszystko zaczęło wracać do normy. Oxford Street rozhuczała się na nowo przyciągając niewolników sklepowych wystaw. Producenci rozpoczęli walkę o przetrwanie swoich biznesów kusząc coraz to bardziej atrakcyjnymi cenami i przedwczesnymi sprzedażami. Pierwsze w tamtym roku letnie wyprzedaże rozpoczęły się już w maju.

Widmo londyńskiego zadłużenia

Pod koniec 2011 wyniki były szokujące. Przeciętny londyńczyk zamykał swój domowy budżet z debetem na koncie 23 tys. 600 funtów, czyli długiem siedem razy większym (!) niż przeciętny mieszkaniec Walii (3476 funtów). Według raportu Aviva, przeciętna rodzina żyjąca w Anglii ma do spłacenia £10,500, przy czym suma ta nie obejmuje hipotek.

Miesięczne spłacanie odsetek weszło w rytuał domowego finansowania budżetem. Większość nie traktuje kart kredytowych jako pożyczek, które są nieopłacalne, ale jak zwyczajne rachunki, które trzeba comiesięcznie zapłacić. 

– Większość ludzi nie wydaje się zaniepokojona zadłużeniem – ocenia rzecznik  Aviva Paul Godwin. – Wygląda na to, że miesięczne spłacanie odsetek stało się normalna częścią domowego budżetu.

Według danych Bank of England zadłużenie mieszkańców Anglii w końcu ubiegłego roku na samych tylko kartach kredytowych wyniosło 57 miliardów funtów. W roku 2010 suma zadłużenia była o 2,1 raza mniejsza. Pozostaje jednak jeszcze mortgage. Jeszcze dziesięć lat temu długi hipoteczne wynosiły w sumie 577 miliardów funtów, z czego około 905 milionów było spłacanych każdego roku. Teraz kwota hipotek waha się w granicach 1,24 biliona funtów, z czego pomimo niskich odsetek spłacanych jest zaledwie 2,5 miliarda.

Młodym trudniej przetrwać

Brytyjska stolica, jeszcze niedawno postrzegana jako miasto możliwości i rozwoju szczególnie dla młodego pokolenia, zmienia renomę na drogą metropolię bez perspektyw. Młodzi nie mogą liczyć na dobre zatrudnienie, a koszty utrzymania i wynajmu ciągle idą w górę. 

Nowe wyższe opłaty wprowadzone dla studentów znacznie obniżyły atrakcyjność studiowania na Wyspach, wzrasta też bezrobocie. Wśród młodych poczynając od 17. roku wzwyż jest już 2,5 mln osób bez zatrudnienia i nadal wzrasta. 

Z badania przeprowadzonego wśród 530 uniwersytetów na zlecenie serwisu Totaljobs wynika, iż rynek pracy dla studentów na koniec 2011 był w opłakanym stanie. Młodzi ludzie opuszczający uniwersytety nie mają perspektyw na znalezienie dobrej pracy, co powoduje, że aż połowa rozważa opcję samozatrudnienia. Tylko jedna trzecia studentów została zaproszona na rozmowę kwalifikacyjna, a aż 15 proc. absolwentów szuka pracy od co najmniej roku.

– Ponieważ sytuacja na rynku europejskim jest bardzo niepokojąca, odbija się to na zatrudnieniu absolwentów. Z tego też powodu rywalizacja o miejsca pracy dla studentów jest ogromna. Nie jest zatem zaskoczeniem, że studenci szukają nowych rozwiązań. Obserwujemy pozytywne zjawisko młodych, którzy stają się przedsiębiorcami – komentuje Mike Fetters z Totaljobs.

Prognozy bez entuzjazmu

Według badania wykonanego wśród 2100 zatrudnionych przez agencję Manpower, aż cztery na pięć firm nie myślą o zatrudnieniu nowych pracowników w najbliższych miesiącach. Przedsiębiorcy obawiają się sytuacji na rynku europejskim. Niestabilność sytuacji w Unii Europejskiej i pogłębiający się kryzys finansowy wpływają na to, że właściciele chcą pozostać w bezpiecznej strefie, dopóki sytuacja się nie wyklaruje. A kiedy się wyklaruje? Tego nikt nie wie, co pozostawia niestety niechybny znak zapytania kiedy znowu będzie można liczyć na nowe miejsca pracy.

– Rynek pracy w roku 2012 pozostanie na ostrzu noża – uważa Mark Cahil, dyrektor Manpower. – Pracodawcy okopali się na swoich pozycjach, wolą poczekać i obserwować to, co będzie się działo na rynku pracy. Bardzo sceptycznie podchodzą do projektów mających przynieść stabilizację ekonomiczną i niepokoją się o przyszłość euro. 

Sytuacja na początek roku 2012 nie wygląda różowo, ale zawsze trzeba zachować odrobinę dystansu do tych pesymistycznych prognoz. Jak podkreśla Guy Piu, dyrektor Polish Your Polish naważniejsze jest to, w jaki sposób szukamy pracy i jak bardzo jesteśmy zmotywowani. – Czasami warto zignorować wszystkie przytłaczające wiadomości i po prostu walczyć o swoje – zachęca. 

W tym roku mamy przecież mnóstwo czasu na samorealizację – całe dwanaście miesięcy!

Anna Szlejter


Długi mieszkańców UK

Zadłużenie przeciętnej rodziny żyjącej w Wielkiej Brytanii

Karty kredytowe £2203,00
Kredyty konsumpcyjne £1849,00
Zakupy na raty £1364,00
Przekroczenie debetu £1098,00
Pożyczki od rodziny/przyjaciół £1418,00
Inni pożyczkodawcy £645,00
Karty sklepowe £782,00
Inne £1244,00 

Źródło: GP 407

Podziel się na:
  • facebook
  • blip
  • twitter
  • sledzik
  • wykop

Wasze komentarze

Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.

Temat numeru 425, 11 maja 2012 Boris na fali

Bukmacherzy od Williama Hilla stawiają 4:1, że Boris Johnson zostanie następnym przywódcą konserwatystów. Niektórzy torysi widzą jego karierę w jeszcze jaśniejszych barwach. Jeśli Boris nie będzie kolejnym premierem, to zostanie nim Miliband – ostrzegają. Wszystko