Czwartek, 17 maja 2012 | Imieniny: Brunony, Sławomira i Wery
Pieniądze A A A

Serwisy zniżkowe dla ostrożnych

Wtorek, 08 listopada 2011 03:18

Groupon, KGB Deals czy Living Social to internetowe portale oferujące swym użytkownikom vouchery na oferowane lokalnie produkty i usługi, ale po znacznie niższych cenach. Stanowią one bezkresny plener polowań dla wszelkich łowców okazji. Jedna uwaga – czasem zdumiewająco łatwo się naciąć!

Idea tego rodzaju serwisów jest – patrząc na nie chłodnym okiem – dość atrakcyjna. Biznesy, które chcą wziąć udział w zabawie, zyskują mnóstwo klientów, z których każdy zapamięta markę i oferowany serwis, co daje dużą szansę, że kiedyś wróci. Klienci, którzy na taki „deal dnia” się zdecydują, dostaną przedniej jakości serwis za naprawdę znikome pieniądze. Tak to działa w teorii, w praktyce rzeczy trochę się komplikują.

Kosmetyczka i 15 tysięcy klientek

Na stronach, o których mowa, znaleźć możemy niemal wszystko, kilka branż zdaje się jednak dominować. Na czele znajduje się tzw. przemysł piękna, czyli poczynając od dentystów laserowowo bielających zęby, poprzez masażystów, kosmetyczki aż do klinik oferujących operacje plastyczne. Słowem – wszystko, co poprawia urodę i z czego chętnie korzystać będzie płeć piękna. Na drugim miejscu naszego rankingu znajdą się pewnie restauracje, kluby i hotele, a zaraz za nimi agencje turystyczne oferujące swoje oferty „last minute”.

Jeśli będziemy uważni, zrezygnujemy ze zbyt wygórowanych oczekiwań i przygotujemy się, że będą chcieli nas wkręcić, mamy całkiem spore szanse znaleźć we wspomnianych serwisach dla siebie coś miłego. Jest jednak kilka rzeczy, na które – chcąc uniknąć bolesnych rozczarowań – trzeba jednak uważać.

Przede wszystkim, zanim kupimy, zadajmy sobie pytanie, czy aby na pewno mamy realną szansę skorzystać z usługi. Rzecz w tym, że niektóre serwisy stawiają ilościową barierę kupującym i oferty przestają być aktywne w chwili, gdy liczba kupujących przekroczy np. 100 osób. Serwis zarabia jednak na ilości rezerwacji usługi, przez co zdarza się, że nie zdejmuje z rynku oferty, mimo że np. pracująca w pojedynkę kosmetyczka nie ma szansy obsłużenia 15 tysięcy klientów, którzy tego dnia zdecydują się wykupić voucher. Dlatego doradzamy zdrowy rozsądek albo i telefon bezpośrednio do usługodawcy i sprawdzenie, czy ma jeszcze miejsca. 

To ostatnie ma też sens ekonomiczny, bowiem serwisy tego typu pobierają zwykle około 50 proc. opłat, zawsze istnieje więc szansa dogadania się bezpośrednio z biznesem, z którego usług chcemy skorzystać i ominięcia pośrednika.

Zupa gratis, za drugie płać

Druga rzecz istotna szczególnie w przypadku restauracji i hoteli, to daty. Jeśli planujemy romantyczną kolację na rocznicę ślubu lub ekscytujący wypad za miasto w najbliższy weekend, strony z voucherami możemy sobie odpuścić. Jest znikoma szansa, że uda nam się zarezerwować akurat tę datę, którą chcemy, szczególnie jeśli są to np. Walentynki czy długi weekend.

Gdy mowa o restauracjach, które sprzedają „oferty dnia”, sprawdźmy np., czy w ramach oferowanej nam „kolacji dla dwojga” będziemy mogli samodzielnie wybrać sobie coś z menu, czy też oferta obejmuje dania specjalnie przygotowane dla posiadaczy voucherów. W tym drugim przypadku raczej nie warto – można się spodziewać, że wartość posiłku nie będzie taką okazją, za jaką się podaje. Zdarzało się, że klienci w ramach dealu dostawali np. tylko zupę lub przystawki, natomiast za więcej mogli dopłacić. 

Można sobie wyobrazić, że ktoś, kto swój voucher postanowił spożytkować np. na pierwszą randkę, chcąc nie chcąc dopłacił lub do syta najadł się... wstydu. Daty ważności voucherów to z kolei jedna z tych rzeczy, na które uważać trzeba zawsze i wszędzie, a nawet mimo to zdarzają się kłopoty z tym, żeby zdążyć na czas. Daty voucherów drukowane są zwykle małym drukiem albo też nie ma ich w ogóle, warto się jednak upewnić do kiedy możemy zrealizować usługę. Zdarza się bowiem, że oferta cieszy się takim powodzeniem, że nawet przez kilka tygodni nie sposób dodzwonić się do usługodawcy, żeby zarezerwować u niego miejsce. Potem, gdy już się dodzwonimy, może się okazać, że pierwsza wolna data przypada po upływie terminu ważności vouchera, co też przekreśla nasze szanse na skorzystanie z usługi po promocyjnej cenie. Na otarcie łez pozostaje nam jedynie to, że w takich wypadkach serwisy zwykle chętnie zwracają pieniądze.

Na sam koniec jeszcze jedna złota rada dotycząca kupowania po okazyjnych cenach. Brzmi ona: tania oferta to nie zawsze dobra oferta, a mądry ten kto przed szkodą porówna ceny u konkurencji. Zdarzało się już bowiem, że deal w promocyjnej cenie był droższy od zupełnie normalnej oferty konkurenta mającego swój biznes po drugiej stronie ulicy.

Dominik Waszek

Graf. Angela Waye / shutterstock.com


Podziel się na:
  • facebook
  • blip
  • twitter
  • sledzik
  • wykop

Wasze komentarze

Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.

Temat numeru 425, 11 maja 2012 Boris na fali

Bukmacherzy od Williama Hilla stawiają 4:1, że Boris Johnson zostanie następnym przywódcą konserwatystów. Niektórzy torysi widzą jego karierę w jeszcze jaśniejszych barwach. Jeśli Boris nie będzie kolejnym premierem, to zostanie nim Miliband – ostrzegają. Wszystko