Trzy do pięciu procent upustów w stosunku do pierwotnie żądanej ceny to na wtórnym rynku nieruchomości nie okazja, ale norma. Ceny używanych mieszkań idą w dół i zdarza się, że sprzedający schodzą z nich nawet do 20 procent. Wszystko to powoduje, że np. 3-letnie luksusowe apartamenty w warszawskim Miasteczku Wilanów można dziś kupić taniej niż pierwsi właściciele płacili za stan deweloperski.
Sprzedający mieszkania na rynku wtórnym coraz łatwiej godzą się na obniżki cen. W październiku średni upust wyniósł 4,5 proc., podczas gdy przez ostatni rok nie przekraczał 3-3,5 proc. Wydaje się to niewielkim wahnięciem, ale zarówno dla sprzedających, jak i kupujących oznacza żywe i wcale nie małe pieniądze. Na rynku coraz częściej zdarzają się również transakcje, w których różnica między ceną wywoławczą a wynegocjowaną wynosi nawet ponad 20 proc.
Pogoda na gotówkę
Tylko w październiku agenci posiadającej 55 oddziałów w całej Polsce agencji Home Broker odnotowali aż 15 takich przypadków. Jest to znacznie więcej niż w poprzednich miesiącach. Na największy, bo prawie 30-procentowy upust zgodził się właściciel 47-metrowego mieszkania w bloku z wielkiej płyty w dzielnicy Działki Leśne w Gdyni. Na początku wycenił lokal na 220 tys. zł, ale ponieważ bardzo potrzebował pieniędzy, po kilku tygodniach zszedł do 155 tys. zł.
Nieruchomościowi eksperci twierdzą, że mieszkania po okazyjnej cenie znikają z rynku w ciągu zaledwie kilku dni, a przewagę w wyścigu po nie mają posiadacze gotówki oraz jak największego wkładu własnego. Rynek nieruchomości bardzo nabrał dynamiki, a formalności bankowe trwają długo, gdy więc pojawi się na nim okazja, wygrywa ten, kto pierwszy wpłaci zaliczkę.
W 2012 jeszcze taniej
Tymczasem z najnowszych analiz rynku wynika, że w ciągu niespełna trzech ostatnich lat ceny używanych nieruchomości spadły średnio o 15,4 proc. Największą obniżkę zanotowano we Wrocławiu, gdzie jeszcze w 2008 r. metr kwadratowy kosztował ponad 7 tys. zł, a obecnie można go już kupić za 5,9 tys. zł. Najbardziej odporna na kryzys jest oczywiście Warszawa, choć i tu dochodzi czasem do kuriozalnych sytuacji. Rok temu sprzedający oczekiwali 9,5 tys. zł, obecnie zeszli do 9,3 tys. zł za 1 mkw, co teoretycznie nie wydaje się dużą różnicą. Rzeczywistość jest
jednak bardziej brutalna. Średnia cena transakcyjna w stolicy w październiku wyniosła 7,7 tys. zł za 1 m2., podczas gdy w 2008 r. było to 8,3 tys. zł.
W przypadku stolicy taka obniżka cen spowodowana jest przede wszystkim dużą podażą na rynku pierwotnym. Tylko w tym roku deweloperzy rozpoczęli budowę 48 tys. mieszkań, a na klientów czeka jeszcze kilkanaście tysięcy lokali wybudowanych w poprzednich latach.
Według wyliczeń Home Brokera w ciągu najbliższych 12 miesięcy ceny spadną jeszcze średnio o 3 proc., jest to jednak scenariusz bardzo optymistyczny. Jeśli spełnią się czarne scenariusze resortu finansów i polską gospodarkę dotknie recesja, ceny mogą spaść nawet o 10-15 proc. Taką prognozę przedstawia m.in. Warszawskie Stowarzyszenie Pośredników w Obrocie Nieruchomościami.
Najtańsze apartamenty
Z właścicielami niewielkich i niedrogich mieszkań rynek obchodzi się łagodniej niż z tymi, którzy cenią sobie luksus. Na największe upusty decydują się właściciele dużych mieszkań. W Miasteczku Wilanów dwu-, trzyletnie luksusowo urządzone apartamenty można dziś kupić za 8-9 tys. zł za 1 m2, czyli za mniej więcej tyle ile ich właściciele zapłacili za stan deweloperski.
Analitycy nieruchomościowego rynku nie ukrywają jednak, że na ograniczenie popytu wpływ ma również znacznie bardziej restrykcyjna polityka banków, które stosując się do zaleceń Komisji Nadzoru Finansowego, zaostrzyły kryteria przyznawania kredytów hipotecznych. To zaś znacznie zredukowało liczbę kupujących. W przyszłym roku będzie o nie jeszcze trudniej, bo w styczniu wchodzi w życie nowelizacja tzw. rekomendacji S (zobacz nr 403 GP), która jeszcze bardziej podnosi poprzeczkę zdolności kredytowej dla hipotek walutowych.
Z drugiej strony taka sytuacja sprzyja wszystkim tym, którzy bądź to posiadają gotówkę na zakup wymarzonego M, bądź też będą w dużym stopniu finansować nieruchomość z własnych środków. W takim wypadku o zdolność kredytową martwić się nie trzeba, pozostaje więc jedynie mieć szeroko otwarte i wypatrywać coraz częściej nadarzających się okazji.
Goniec Polski
Więcej na podobne tematy:
W Polsce od stycznia kredyty trudniej dostępne
Wtórny rynek nieruchomości w Polsce i Europie
Jak zdobyć kredyt hipoteczny w Wielkiej Brytanii
Brytyjski rząd che ułatwić dostęp do kredytów mieszkaniowych
Luksusowe rezydencje w Polsce
Źródło: GP 404
Tanio na rynku wtórnym w Polsce
Czwartek, 01 grudnia 2011 17:00Trzy do pięciu procent upustów w stosunku do pierwotnie żądanej ceny to na wtórnym rynku nieruchomości nie okazja, ale norma. Ceny używanych mieszkań idą w dół i zdarza się, że sprzedający schodzą z nich nawet do 20 procent. Wszystko to powoduje, że np. 3-letnie luksusowe apartamenty w warszawskim Miasteczku Wilanów można dziś kupić taniej niż pierwsi właściciele płacili za stan deweloperski.
Sprzedający mieszkania na rynku wtórnym coraz łatwiej godzą się na obniżki cen. W październiku średni upust wyniósł 4,5 proc., podczas gdy przez ostatni rok nie przekraczał 3-3,5 proc. Wydaje się to niewielkim wahnięciem, ale zarówno dla sprzedających, jak i kupujących oznacza żywe i wcale nie małe pieniądze. Na rynku coraz częściej zdarzają się również transakcje, w których różnica między ceną wywoławczą a wynegocjowaną wynosi nawet ponad 20 proc.
Pogoda na gotówkę
Tylko w październiku agenci posiadającej 55 oddziałów w całej Polsce agencji Home Broker odnotowali aż 15 takich przypadków. Jest to znacznie więcej niż w poprzednich miesiącach. Na największy, bo prawie 30-procentowy upust zgodził się właściciel 47-metrowego mieszkania w bloku z wielkiej płyty w dzielnicy Działki Leśne w Gdyni. Na początku wycenił lokal na 220 tys. zł, ale ponieważ bardzo potrzebował pieniędzy, po kilku tygodniach zszedł do 155 tys. zł.
Nieruchomościowi eksperci twierdzą, że mieszkania po okazyjnej cenie znikają z rynku w ciągu zaledwie kilku dni, a przewagę w wyścigu po nie mają posiadacze gotówki oraz jak największego wkładu własnego. Rynek nieruchomości bardzo nabrał dynamiki, a formalności bankowe trwają długo, gdy więc pojawi się na nim okazja, wygrywa ten, kto pierwszy wpłaci zaliczkę.
W 2012 jeszcze taniej
Tymczasem z najnowszych analiz rynku wynika, że w ciągu niespełna trzech ostatnich lat ceny używanych nieruchomości spadły średnio o 15,4 proc. Największą obniżkę zanotowano we Wrocławiu, gdzie jeszcze w 2008 r. metr kwadratowy kosztował ponad 7 tys. zł, a obecnie można go już kupić za 5,9 tys. zł. Najbardziej odporna na kryzys jest oczywiście Warszawa, choć i tu dochodzi czasem do kuriozalnych sytuacji. Rok temu sprzedający oczekiwali 9,5 tys. zł, obecnie zeszli do 9,3 tys. zł za 1 mkw, co teoretycznie nie wydaje się dużą różnicą. Rzeczywistość jest
jednak bardziej brutalna. Średnia cena transakcyjna w stolicy w październiku wyniosła 7,7 tys. zł za 1 m2., podczas gdy w 2008 r. było to 8,3 tys. zł.
W przypadku stolicy taka obniżka cen spowodowana jest przede wszystkim dużą podażą na rynku pierwotnym. Tylko w tym roku deweloperzy rozpoczęli budowę 48 tys. mieszkań, a na klientów czeka jeszcze kilkanaście tysięcy lokali wybudowanych w poprzednich latach.
Według wyliczeń Home Brokera w ciągu najbliższych 12 miesięcy ceny spadną jeszcze średnio o 3 proc., jest to jednak scenariusz bardzo optymistyczny. Jeśli spełnią się czarne scenariusze resortu finansów i polską gospodarkę dotknie recesja, ceny mogą spaść nawet o 10-15 proc. Taką prognozę przedstawia m.in. Warszawskie Stowarzyszenie Pośredników w Obrocie Nieruchomościami.
Najtańsze apartamenty
Z właścicielami niewielkich i niedrogich mieszkań rynek obchodzi się łagodniej niż z tymi, którzy cenią sobie luksus. Na największe upusty decydują się właściciele dużych mieszkań. W Miasteczku Wilanów dwu-, trzyletnie luksusowo urządzone apartamenty można dziś kupić za 8-9 tys. zł za 1 m2, czyli za mniej więcej tyle ile ich właściciele zapłacili za stan deweloperski.
Analitycy nieruchomościowego rynku nie ukrywają jednak, że na ograniczenie popytu wpływ ma również znacznie bardziej restrykcyjna polityka banków, które stosując się do zaleceń Komisji Nadzoru Finansowego, zaostrzyły kryteria przyznawania kredytów hipotecznych. To zaś znacznie zredukowało liczbę kupujących. W przyszłym roku będzie o nie jeszcze trudniej, bo w styczniu wchodzi w życie nowelizacja tzw. rekomendacji S (zobacz nr 403 GP), która jeszcze bardziej podnosi poprzeczkę zdolności kredytowej dla hipotek walutowych.
Z drugiej strony taka sytuacja sprzyja wszystkim tym, którzy bądź to posiadają gotówkę na zakup wymarzonego M, bądź też będą w dużym stopniu finansować nieruchomość z własnych środków. W takim wypadku o zdolność kredytową martwić się nie trzeba, pozostaje więc jedynie mieć szeroko otwarte i wypatrywać coraz częściej nadarzających się okazji.
Goniec Polski
Więcej na podobne tematy:
W Polsce od stycznia kredyty trudniej dostępne
Wtórny rynek nieruchomości w Polsce i Europie
Jak zdobyć kredyt hipoteczny w Wielkiej Brytanii
Brytyjski rząd che ułatwić dostęp do kredytów mieszkaniowych
Luksusowe rezydencje w Polsce
Źródło: GP 404Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.