Czwartek, 17 maja 2012 | Imieniny: Brunony, Sławomira i Wery
Gospodarka A A A

Kryzysowy kij i marchewka

Wtorek, 13 grudnia 2011 12:09

W ubiegły wtorek banki centralne Szwajcarii, Japonii, Kanady, Wielkiej Brytanii, UE i USA wspólnie obniżyły stopy procentowe na swapy, dzięki czemu dolar stał się w transakcjach międzybankowych tańszy i łatwiej dostępny. Na giełdach drgnęło, ale inwestorzy zdają sobie sprawę, że to tylko odroczenie wyroku.

Środowiska biznesowe w USA i Europie nie mają złudzeń i szykują już scenariusze na wypadek upadku euro lub bankructwa któregoś z zadłużonych państw. Według jednego z sondaży przeprowadzonych na zlecenie „Financial Times” połowa ankietowanych w Unii Europejskiej menedżerów zakłada rozpad unii walutowej i przygotowuje na taki wariant swoje firmy.

Koncern Siemens powołał własny bank i wycofał swoje pieniądze z zagrożonych instytucji finansowych. Inne – jak niemiecki TUI – zawierając nowe umowy, wprowadzają klauzule zabezpieczające przed powrotem walut narodowych. Z kolei amerykańskie banki posiadające obligacje zagrożonych państw przeszły w tryb awaryjny, wprowadzając u siebie politykę swoistego stanu wyjątkowego. W środę szef brytyjskiego banku centralnego sir Mervyn King oficjalnie potwierdził, że banki powinny przygotować się na niezwykle trudną sytuację w związku z nadchodzącym krachem w strefie euro.

Czarne scenariusze

Znacznie więcej optymizmu wykazują polskie mniejsze i średnie firmy, których menadżerowie raczej nie biorą serio pod uwagę perspektywy rozpadu strefy euro. Ale już największe polskie koncerny liczą się z tak czarnymi scenariuszami. Orlen odłożył zapowiadaną aktualizację strategii, której publikacja nastąpi najwcześniej na początku 2012 roku, a prezes spółki Jacek Krawiec nie kryje, że jest to związane z niestabilną sytuacją makroekonomiczną.

Na najgorsze szykuje się również KGHM, której menadżerowie analizują nawet najbardziej pesymistyczne scenariusze, zakładające realizację nawet skrajnych wariantów. Przypominają jednak, że KGHM nie jest tak bardzo zagrożony upadkiem eurostrefy jak koncerny mające swoją siedzibę np. w Niemczech.

Przed czarnymi scenariuszami nie ucieka też polski rząd.

– Jeśli nastąpi prawdziwy kryzys w strefie euro, z kolejnego wieloletniego budżetu Unii zamiast 80 mld euro możemy nie dostać ani eurocenta – powiedziała minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska.

Jej zdaniem jeśli dojdzie do rozpadu strefy euro i recesji, będziemy zdani jedynie na siebie.

Ratingi w dół

Tymczasem optymistyczne wieści nie płyną również od agencji ratingowych. Standard & Poor’s zrewidowała w środę oceny wiarygodności 37 największych światowych instytucji finansowych, co już odbiło się szerokim echem wśród inwestorów. Pod nóż poszły zwłaszcza ratingi banków amerykańskich i brytyjskich. Dostało się m.in. Bank of America, Goldman Sachs, Morgan Stanley oraz Citigroup, których ocena spadła z A do A-, w dodatku z negatywną perspektywa na przyszłość. Straty poniosły też inne wielkie banki, m.in.: Bank of China, China Construction Bank, a także brytyjskie Barclays, HSBC, Lloyds i Royal Bank of Scotland. 

S&P tłumaczy swą decyzję zmianą metodyki stosowanej w ocenie wiarygodności instytucji. Teraz większą rolę w formułowanych przez agencję sądach ma odgrywać m.in. zdolność banków do pozyskiwania kapitału na rozwój oraz siła poszczególnych państw, z których pochodzą banki, czyli to w jakim stopniu rządy będą w stanie wspierać finansowo swoje banki w sytuacji awaryjnej.

Dzień wcześniej, czyli we wtorek agencja Moody’s Investors podała informację, że rozważa jeszcze większą akcję – obniżenie ratingu długu 87 banków, w tym – ku zaskoczeniu inwestorów – polskiego PKO BP. Zdaniem agencji potencjalne obniżenie oceny to efekt braku wsparcia dla tych instytucji ze strony rządów. Tyle że PKO BP należy do banków, które są w najlepszej sytuacji finansowej w Europie, nie ma toksycznych aktywów, wątpliwych obligacji ani nie udzielał kredytów we frankach, a jego kwartalny zysk sięga ostatnio miliarda złotych. 

Presja na rządy

Wśród niektórych inwestorów panuje pogląd, że agencje chcą w ten sposób wpłynąć na rządy poszczególnych państw, które zdecydowały się upaństwowić zagrożone upadłością banki w 2008 roku, aby udzielały one im większych gwarancji. Co ciekawe, chiński bank narodowy ogłosił w środę, że zamierza obniżyć próg minimalnych rezerw dla działających na swoim terenie banków o pół punktu procentowego. Nowa regulacja wejdzie w życie od 5 grudnia i już spotkała się z dobrym przyjęciem inwestorów. 

– Rynek docenia każdą próbę rozwiązania kryzysu i każdy krok w odpowiednim kierunku – powiedział dziennikarzom Tobias Levkovich z nowojorskiego CityGroup. – To jak kij i marchewka. Dostajesz nagrodę, gdy idziesz we właściwym kierunku i karę, gdy zboczysz z drogi – dodał.

Dominik Waszek

Graf. stevanovic.igor / shutterstock.com


Podziel się na:
  • facebook
  • blip
  • twitter
  • sledzik
  • wykop

Wasze komentarze

Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.

Temat numeru 425, 11 maja 2012 Boris na fali

Bukmacherzy od Williama Hilla stawiają 4:1, że Boris Johnson zostanie następnym przywódcą konserwatystów. Niektórzy torysi widzą jego karierę w jeszcze jaśniejszych barwach. Jeśli Boris nie będzie kolejnym premierem, to zostanie nim Miliband – ostrzegają. Wszystko