Czwartek, 17 maja 2012 | Imieniny: Brunony, Sławomira i Wery
Gospodarka A A A

Imigranci nadal będą czekać na zasiłki

Czwartek, 10 marca 2011 15:21

Nie będzie zmian w brytyjskim prawie przyznawania świadczeń socjalnych dla imigrantów. Nie zgadza się na to rząd Wielkiej Brytanii, mimo że naciska na niego Komisja Europejska.

Zdaniem KE brytyjski system jest niesprawiedliwy dla imigrantów i niezgodny z wymogami Unii Europejskiej. Na swoją obronę Wielka Brytania argumentuje, że w ten sposób chroni się przed załamaniem systemu z powodu roszczeń niemożliwych do zaspokojenia. Chodzi o tak zwaną turystykę zasiłkową. Dotyczy ona imigrantów przyjeżdżających na Wyspy po to, aby pracować. 

Według brytyjskiego rządu wielu z nich nie jest w ogóle zainteresowanych zamieszkaniem na stałe w Wielkiej Brytanii, przyjeżdżają jednak na Wyspy, licząc na zasiłki, gdzie według imigrantów rozdaje się je tu hojniej niż w innych państwach. 

Polityka zniechęcania

W związku z tym rząd Wielkiej Brytanii stosuje „politykę zniechęcania”. Przy przyznawaniu zasiłków i innych świadczeń socjalnych brytyjskie władze biorą pod uwagę dwa kryteria: imigranci muszą wykazać, że mają przed sobą dobrą perspektywę pracy i zdecydowani są zamieszkać w Wielkiej Brytanii na dłużej, jeśli nie na stałe. Imigranci uznani za gospodarczo nieaktywnych nie otrzymują świadczeń. Komisja Europejska ma zastrzeżenia zwłaszcza do wprowadzonego w 1985 roku za rządów Margaret Thatcher testu na stałe zamieszkanie – Habitual Residency Test, niezmienionego nawet w 2004 roku, kiedy do Unii Europejskiej dołączyło osiem nowych państw. 

Imigranci nabywają prawa do zasiłku dla bezrobotnych i zapomogi na życie dopiero po roku pobytu w Wielkiej Brytanii. Ponadto muszą wykazać, że w tym czasie płacili podatki i że mają perspektywę dalszego zatrudnienia.

Zdaniem Komisji Europejskiej takie praktyki nie są zgodne z zasadami swobodnego przepływu siły roboczej między państwami członkowskimi UE. Komisja zdecydowana jest nawet zaskarżyć Londyn do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, o ile Brytyjczycy nie zmienią zdania.

Tymczasem rząd Davida Camerona ocenia, że zniesienie ograniczeń w przyznawaniu świadczeń dla imigrantów zwiększy wydatki państwa o prawie 2,5 mld funtów rocznie, a w sytuacji, kiedy Wielka Brytanii walczy z kryzysem ekonomicznym, kraju na to nie stać. – Nasze przepisy w pełni wspierają swobodę przemieszczania się siły roboczej w ramach UE przy równoczesnym zagwarantowaniu, iż osoby, które nigdy w Wielkiej Brytanii nie pracowały, podlegają rozsądnym i uzasadnionym ograniczeniom w dostępie do świadczeń – zaznaczył przedstawiciel brytyjskiego rządu. 

Przecież jest kryzys

Kolejnym argumentem Wielkiej Brytanii jest fakt, że w związku z obawą przed zadłużeniem kraju rząd opracował nadzwyczajny budżet, którego założenia, składające się głównie ze zwiększenia opłat i zmniejszenia świadczeń na rzecz obywateli, dotkną każdej grupy społecznej w Wielkiej Brytanii. Brytyjczycy będą musieli zmierzyć się ze zmianami w systemie podatkowym i w systemie udzielania różnego rodzaju zasiłków, ulg i zapomóg. Polityka socjalna nie dotyka zatem – zdaniem brytyjskiego rządu – wyłącznie imigrantów.

Zastrzeżenia Komisji Europejskiej w sprawie polityki Londynu dotyczącej zasiłków dla imigrantów spotkały się z ogromną falą krytyki w brytyjskich mediach. Propozycja zmian spowodowała serię dodatkowych „ataków” na imigrantów, głównie z Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. 

Zdaniem brytyjskich dziennikarzy ułatwienie imigrantom pobierania zapomóg spowoduje przypływ nowej fali obcokrajowców, którzy będą przyjeżdżać na Wyspy tylko po to, aby pobierać wyższe niż w ich krajach zasiłki, co odbije się na kieszeni każdego Brytyjczyka.

Anna Rączkowska / Goniec Polski


Podziel się na:
  • facebook
  • blip
  • twitter
  • sledzik
  • wykop

Wasze komentarze

Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.

Temat numeru 425, 11 maja 2012 Boris na fali

Bukmacherzy od Williama Hilla stawiają 4:1, że Boris Johnson zostanie następnym przywódcą konserwatystów. Niektórzy torysi widzą jego karierę w jeszcze jaśniejszych barwach. Jeśli Boris nie będzie kolejnym premierem, to zostanie nim Miliband – ostrzegają. Wszystko